Nie musisz być influencerką, żeby dobrze pokazywać swoją firmę w social mediach

Nie musisz być influencerką, żeby dobrze pokazywać swoją firmę w social mediach

Otwierasz Instagram. Jedna osoba tańczy, druga pokazuje swój poranek od pierwszej kawy, trzecia właśnie nagrywa „chodź ze mną przez mój dzień”, a czwarta mówi do kamery z taką swobodą, jakby urodziła się z telefonem na statywie.

Patrzysz na to wszystko i myślisz: „Nie. Ja się po prostu nie nadaję do social mediów”.

Nie chcesz opowiadać obcym ludziom, co jadłaś na śniadanie. Nie masz ochoty codziennie pokazywać swojej twarzy. Na samą myśl o tańczeniu przed telefonem robi Ci się niezręcznie. A nagranie rolki, w której przez minutę patrzysz w obiektyw i mówisz, brzmi mniej więcej tak przyjemnie jak wizyta u dentysty.

Tylko że jest jedna ważna rzecz: nie musisz być influencerką, żeby dobrze prowadzić social media swojej firmy.

Twoja firma potrzebuje komunikacji, a nie influencerki

Prowadząc firmowy Instagram czy Facebook, nie musisz budować zainteresowania wokół całego swojego życia. Twoim zadaniem jest pokazanie klientowi, czym się zajmujesz, w czym możesz mu pomóc, dlaczego warto Ci zaufać i dlaczego spośród wielu podobnych firm miałby wybrać właśnie Twoją.

Oczywiście pokazanie człowieka stojącego za marką może bardzo pomagać. Sama zdecydowanie wolę marki, za którymi widzę ludzi, niż idealne profile wyglądające jak katalog zdjęć stockowych. Ale pokazanie siebie nie oznacza pokazywania wszystkiego.

Możesz opowiedzieć o swojej pracy, pokazać kulisy realizacji, odpowiedzieć na pytanie klienta albo powiedzieć, co sądzisz o jakimś zagadnieniu w swojej branży. Nie musisz przy okazji zabierać odbiorców do swojej kuchni, na spacer z psem i na niedzielny obiad u teściowej.

To Ty ustalasz granicę.

Nie musisz pokazywać całego swojego życia. Pokazuj to, co pomaga klientowi poznać, zrozumieć i zapamiętać Twoją markę.

„Ale podobno teraz trzeba robić rolki”

Trzeba też pić dwa litry wody dziennie, wysypiać się, robić 10 tysięcy kroków i nie patrzeć w telefon przed snem. A jak wygląda życie, wszyscy wiemy.

Z rolkami jest trochę podobnie.

Tak, krótkie wideo jest świetnym formatem. W wielu branżach warto z niego korzystać. Tylko rolka nie oznacza automatycznie tańczenia, wygłupiania się przed kamerą albo odgrywania scenek, do których zupełnie nie masz charakteru.

Możesz nagrać produkt podczas używania. Możesz pokazać proces powstawania zamówienia. Możesz nagrać wnętrze swojej firmy i dodać tekst. Możesz zrobić krótkie wideo zza kulis i dograć później VoiceOver. Możesz pokazać efekt „przed i po”. Możesz nagrać ekran komputera. Możesz wreszcie usiąść przed kamerą i odpowiedzieć na jedno konkretne pytanie, które regularnie słyszysz od klientów.

To wszystko są rolki.

Nie istnieje jeden format, który każda firma musi kopiować tylko dlatego, że akurat dobrze działa komuś innemu.

Nie chcesz pokazywać twarzy? Nadal masz co publikować

Czasem spotykam właścicielki firm, które mówią: „Nie chcę występować przed kamerą, więc właściwie nie mam co publikować”.

Masz. I to całkiem sporo.

Jeżeli sprzedajesz produkty, możesz je pokazywać: detale, zastosowanie, proces pakowania, porównania czy nowe kolekcje. Jeśli świadczysz usługi, możesz pokazywać realizacje, etapy pracy, efekty i sytuacje zza kulis.

Możesz tworzyć karuzele edukacyjne. Pokazywać najczęstsze błędy. Odpowiadać na pytania klientów. Opowiadać historie z realizacji. Publikować opinie. Tworzyć proste grafiki. Nagrywać rolki, na których widać tylko Twoje ręce, produkt, miejsce albo wykonywaną pracę.

Możesz również dzielić się wiedzą bez zamieniania swojego profilu w encyklopedię. Zamiast publikować „5 porad dotyczących…” po raz siedemdziesiąty, opowiedz o prawdziwej sytuacji.

„Klientka przyszła do mnie i powiedziała…”

„W tym tygodniu po raz trzeci dostałam to samo pytanie…”

„Większość osób przed zakupem zwraca uwagę na X, a powinna sprawdzić Y…”

To nadal jest treść ekspercka. Tylko taka, którą znacznie przyjemniej się czyta.

A jeśli chcesz zacząć mówić do kamery?

Nie zaczynaj od:

„Cześć wszystkim. Dzisiaj chciałabym Wam opowiedzieć o…”

Zanim dojdziesz do sedna, część osób zdąży już obejrzeć trzy kolejne rolki.

Zacznij od rzeczy, która jest ważna dla odbiorcy.

„Jeśli prowadzisz firmę i robisz to w ten sposób, prawdopodobnie tracisz mnóstwo czasu.”

„Klienci bardzo często pytają mnie o jedną rzecz…”

„Gdybym dzisiaj zaczynała swoją firmę od początku, tego błędu już bym nie popełniła.”

„Zanim zdecydujesz się na X, sprawdź te trzy rzeczy.”

Pierwsze sekundy materiału mają dać odbiorcy powód, żeby został z Tobą trochę dłużej.

A jeśli pierwsza rolka będzie sztywna? Trudno. Druga prawdopodobnie też. Przy dziesiątej zaczniesz zastanawiać się, dlaczego wcześniej tak bardzo się tym przejmowałaś.

Mówienie do kamery to nie jest cecha charakteru, z którą jedni się rodzą, a inni nie. To umiejętność. A umiejętności można ćwiczyć.

Nie zakładaj cudzej osobowości razem z włączeniem aparatu

To chyba jedna z najważniejszych rzeczy.

Możesz obserwować kobietę, która jest niesamowicie energiczna, zabawna, nagrywa pięć stories przed ósmą rano i świetnie czuje się w spontanicznych rolkach. Możesz ją uwielbiać. Możesz nawet zazdrościć jej swobody.

Ale nie musisz nią być.

Bo jeśli na co dzień jesteś spokojną, konkretną osobą, a po włączeniu aparatu nagle zaczynasz mówić trzy razy głośniej, machać rękami i zachowywać się jak prowadząca telezakupy, odbiorcy prawdopodobnie poczują, że coś tutaj nie gra.

Podobnie jest z kopiowaniem cudzych pomysłów. Widzisz rolkę, która zdobyła 200 tysięcy wyświetleń, więc robisz niemal identyczną. Tylko że tamtej osobie pasowała do marki, odbiorców i sposobu komunikacji. U Ciebie może wyglądać po prostu dziwnie.

Inspiruj się formatem. Nie kopiuj osobowości.

Zamiast pytać „co teraz jest modne?”, zapytaj „co mój klient powinien ode mnie usłyszeć?”

To pytanie potrafi bardzo dużo zmienić.

Bo kiedy zaczynamy prowadzić social media od formatów, pojawia się chaos.

„Muszę nagrywać rolki.”

„Powinnam robić karuzele.”

„Podobno teraz trzeba wrzucać stories.”

„Wszyscy robią ten trend.”

Tylko po co?

Najpierw zastanów się, do kogo mówisz i co ta osoba powinna od Ciebie usłyszeć.

Jeśli jesteś fotografką, potencjalna klientka może zastanawiać się, co zrobić, jeśli źle czuje się przed aparatem. Jeśli prowadzisz biuro rachunkowe, przedsiębiorca może nie rozumieć zmiany, która właśnie weszła w życie. Jeśli sprzedajesz ubrania, klientka może chcieć zobaczyć, jak dana rzecz wygląda na prawdziwej sylwetce, a nie tylko na idealnym zdjęciu produktowym.

To są tematy.

Dopiero później decydujesz, czy najlepszym sposobem na ich pokazanie będzie zdjęcie, post, karuzela, rolka czy stories.

Najpierw komunikat. Potem format.

Nie każdy trend jest dobrym marketingiem

Trendy są fajne. Sama je wykorzystuję i często proponuję je klientom. Potrafią zwiększyć zasięg, pokazać markę z trochę innej strony i zwyczajnie dać odbiorcom coś lekkiego.

Ale trend jest narzędziem, nie obowiązkiem.

Jeśli widzisz popularny format i od razu masz pomysł, jak wykorzystać go w swojej branży – świetnie. Jeśli pasuje do Twojego sposobu komunikacji – nagrywaj.

Jeżeli natomiast przez pół godziny próbujesz wymyślić, jak połączyć modny dźwięk z usługami księgowymi tylko dlatego, że „wszyscy teraz to robią”, być może odpowiedź jest bardzo prosta.

Nie musisz.

Nie każdy viral jest dobrym marketingiem. Tak samo jak duża liczba wyświetleń nie zawsze oznacza, że treść zobaczyły osoby, które kiedykolwiek mogą zostać Twoimi klientami.

Najlepszy format to taki, który jesteś w stanie robić dłużej niż dwa tygodnie

Jeżeli nienawidzisz nagrywać siebie, a całą strategię komunikacji oprzesz na pięciu rolkach mówionych tygodniowo, możemy mniej więcej przewidzieć, jak to się skończy.

Przez pierwszy tydzień będzie ambitnie. W drugim zaczniesz przesuwać nagrania. W trzecim pojawi się dużo ważniejszych rzeczy do zrobienia. W czwartym Instagram zacznie przypominać Ci o wyrzutach sumienia.

Nie o to chodzi.

Dobry sposób komunikacji powinien znajdować się gdzieś pomiędzy trzema rzeczami: tym, co interesuje Twojego klienta, tym, co pasuje do Twojej marki i tym, co jesteś w stanie tworzyć bez ciągłej walki ze sobą.

Dla jednej osoby będą to rolki mówione. Dla drugiej świetne zdjęcia i historie. Dla trzeciej treści eksperckie. Dla czwartej kulisy pracy, VoiceOver i pokazanie produktu.

I wszystkie mogą prowadzić dobry marketing.

Nie chcę zrobić z Ciebie influencerki

Chcę, żebyś umiała dobrze pokazać swój biznes.

Właśnie dlatego podczas szkolenia „Jak tworzyć skuteczne treści do mediów społecznościowych, budować markę i działać legalnie?”, które prowadzę razem z radcą prawnym Markiem Klisiem, nie uczymy jednego „właściwego” sposobu prowadzenia Instagrama.

Rozmawiamy o tym, jak określić cel komunikacji i odbiorców, jak znaleźć własne filary treści, skąd brać pomysły, jak tworzyć dobre hooki, wykorzystywać storytelling, rolki, trendy i AI. Jest też druga strona prowadzenia social mediów, o której często przypominamy sobie dopiero wtedy, gdy pojawia się problem – prawa autorskie, muzyka, wizerunek, korzystanie z cudzych materiałów, treści generowane przez AI czy ochrona własnej marki.

Ale najważniejsze jest dla mnie to, że nie kończymy na teorii.

Podczas części warsztatowej pracujesz na swojej firmie. Określasz odbiorców i cel komunikacji, tworzysz filary, szukasz konkretnych tematów, a jeden z pomysłów rozwijasz w gotowy kierunek na post lub rolkę. Nie dla wymyślonej marki z prezentacji. Dla swojej.

Bo naprawdę nie musisz zostać influencerką.

Nie musisz tańczyć. Nie musisz codziennie mówić do kamery. Nie musisz pokazywać swojego życia i robić każdego trendu, który akurat krąży po Instagramie.

Musisz znaleźć sposób, w jaki Twoja firma może mówić do właściwych ludzi. I nadal brzmieć jak Ty.

Jeżeli czujesz, że właśnie tego brakuje w Twoich działaniach, sprawdź aktualne terminy moich szkoleń z marketingu i social mediów. Być może zamiast kolejny raz zastanawiać się „co ja mam dzisiaj wrzucić?”, warto raz porządnie poukładać sobie odpowiedź na pytanie: co, do kogo i po co chcę mówić jako marka?

Leave a Comment

Comments

No comments yet. Why don’t you start the discussion?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *